Blog > Komentarze do wpisu

z pamiętnika przemytnika 5

Przedwczoraj postanowiłem sprawdzić złą sławę wielogodzinnych kolejek na przejściu w Bezledach. Spod kantoru ruszyłem o 10:00. Polska strona poszła błyskawicznie - zagadnąłem pogranicznika o aspekt ciężarowy, wykazał się dużym zdziwieniem, że ktokolwiek chciał Nivę z TIRami osadzić. Wjazd do Rosji okraszony kolejnym zdziwieniem, że Niva. Zorganizowałem sobie przewodniczkę na drugą stronę. Pokierowała mnie na stację benzynową a następnie na dołek. Który sam bym pewnie ominął. Na stacji skorzystałem z zakurzonego, bo nieużywanego dystrybutora Pb95. Znakomita większość klientów z której znakomitą większość stanowią Polacy tankuje Pb92 i ON. Skorzystałem też z toalety, która standardem nie odbiega od tego co można znaleźć na naszych stacjach. Batoników po 30 rubli nie szukałem, bo Niva okazała się nie być TIRem*.

Po zatankowaniu powrót do PL. Przez obowiązkowy dla Polaków dołek.Widok z dołka jest taki:

Niby do granicy niedaleko. Ale ruch jest regulowany przez bliżej nieokreślone indywidua władające jedynie rosyjskim. Lewy, pusty pas ruchu jest dla tych, którym się śpieszy. Poruszanie się nim i omijanie kolejki kosztuje 500-700 rubli, płatne u wspomnianych regulatorów. Większości jak widać się nie śpieszy, jest zatem czas na zrobienie zakupów w jednej z licznych budek na dołku. Ceny nieco wyższe niż pod Mamonowem (pakiet podstawowy +30 rubli). 

Płynność przedostawania się na przejście zakłócają sami Polacy - ładują się w kolejkę, a potem stoją, bo maja czasówki. Moja przewodniczka miała do 13tej, widoczną kolejkę oceniła na 2-3 godziny.  Ponieważ nie miałem czasówki, postanowiłem wepchnąć się na początek lewym pasem, ale zostałem skutecznie zniechęcony przez regulatora, który odesłał mnie na koniec kolejki. Lepiej poszło prawym pasem, uplasowałem się na czwartej pozycji. I już po godzinie dopuszczono mnie do granicznej bramy. Tutaj nikt nie ma czasu na zawracanie sobie głowy szczegółową kontrolą. Trzeba porzucić samochód, biegiem do pierwszej budki, gdzie, cytuję: "nie trzeba paszportu, zostawiasz duże kartki i pieniądze". Na pytanie celnika co wiozę odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nic. Więc dla pewności wziął ode mnie paszport i upewnił się, ile mam paliwa. Potem pograniczno-migracyjna budka, tam tez szybciutko i na ziemię niczyją. Tu chwila oczekiwania, zanim otworzą bramę Polski, z rozmów kolejkowiczów dowiedziałem się, że "dziś na jedynce jest Robocop" i że "o kurwa".

Poszło gładko, przejęła mnie celniczka, wykazała się nietypowym dla kobiet zainteresowaniem co też Niva może mieć pod maską, ale widocznie rosyjska myśl techniczna nie była wystarczająco intrygująca, bo o 13:30 byłem już w Polsce.

Podsumowując: chyba jednak wolę przejście w Grzechotkach, jest bardziej cywilizowane i mniej układowe. I bardziej przewidywalne.

_____________

*- gwoli przypomnienia, zdaniem dyrektora stacji BP w R. "kierowca TIRa nasra, napierdoli, kupi batonik za 3zł i pójdzie..."

czwartek, 26 stycznia 2012, scibor1

Polecane wpisy

  • czas na zmiany

    Najwyższy. Najlepiej tak wysoko, że aż w Kosmosie;) Fajna Rakieta. Chyba z siedem lat się do niej przymierzałem i wreszcie mam:) W kosmos nią nie polecę, ale sz

  • Ipianka

    Trochę się bujam z ogarnięciem tematu zdjęć i ich wstawiania. Niby rzecz prosta, ale... Ale ważne, że Oślica urodziła jako ostatnia z oczekiwanych i mała Pianka

  • odliczanie

    A tak sobie na fejsie odliczam. Bo niespoździankę szykuję. Ale do rzeczy... Wlazłem dziś w bandurki czajczęta obczaić. Nie jest źle, trawa ma się dobrze - rośni