RSS
czwartek, 25 lutego 2016

to bobrownia33@gmail.com

bo cosik blox świruje...

16:48, scibor1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 lutego 2016

Nie lubię zostawiać gospodarki beze mnie. Bo zawsze się coś wydarzy. Pojechałem walczyć z wiatrakami. Nasłuchałem się, jaki to nie problem zostawić gospodarkę na jakiś czas samą. Ta, jasne. Wróciłem. Były dobre wiadomości, w postaci Ironii:

To takie mleczne coś po mięsnej krowie i mięsnym byku. Dobrze, że dziewczyna, bo chłopak tej budowy i koloru to ani chybi by gej był jakiś wymuskany. Dobre i to. Ale były też wiadomości po prostu, kurwa, złe. Bronia, w sumie na kilka dni przed porodem, rozjechała się na miękkim, nie dała rady wstać, docisnęła płodem serce i koniec:

Dla wiatrakowców to wzruszenie ramion, dla mnie pięć tysięcy straty. Bo mnie 48 godzin nie było. Ot, życie. I śmierć.

16:55, scibor1
Link Komentarze (9) »
niedziela, 07 lutego 2016

Przyszedł zamróz, skuł staw za oborą. Włączyłem pompę, żeby krowiszony miały wodę a ryby powietrze. Przyszła odwilż, wyłączyłem pompę. Rozpuściło się po wierzchu. Przyszedł zamróz, skuł po wierzchu. Zapomniałem włączyć pompę. Przedwczoraj białe rybie brzuchy rzuciły mi się w oczy. Szlag... Szpadel, grabie, wyciągamy. Pierwszy dzień to przede wszystkim trzy tołpygi, takie po pół metra i średniej wadze 1,9kg:

Oprócz nich jeszcze amur młodziak, karp roczniak i karp dwulatek. Zestaw do wanny i ratowanie bąbelkami:

Odżyły ale zaraz potem przyszło opamiętanie: w wannie trzymać nie będę, do stawu na razie nie wpuszczę, a poza tym w życiu takiej wielkiej ryby nie złapię. Czapa, skrobanie, filetowanie, zamrażalnik.

Dzień następny, kolejne zdobycze: karpik (od razu poszedł do kotów, bo mocno niewyraźny był), amur trzylatek 50cm i dwa sumy 55 i 65cm, takie starsze dwulatki. Do wanny, tym razem bez bąbelków:

A takie toto było śmiesznie małe jak wpuszczałem (wpisy z 20.04.2013 i 3.10.2013). Chyba wrócą do stawu - przeręble porobione, pompa włączona, powinny dać radę. No chyba, że się rozmyślę;)

06:43, scibor1
Link Komentarze (1) »
czwartek, 04 lutego 2016

Zaiste czasem warto udać się do lekarza. Odwieczne leczenie przeziębienia tym co się ma pod ręką może ale nie musi być skuteczne. Zgodnie z zapowiedzią nie doczekałem do dzisiaj i udałem się prywatnie przedwczoraj. Prywatnie znaczy za pieniądze, ale z nadzieją na większe zaangażowanie. Miły starszy pan zaangażował się. Pokręcił głową z dezaprobatą, że potrafiłem się doprowadzić do takiego stanu. Obustronne zapalenie ucha, zapalenie gardła, zatok, zapalenie oskrzeli. Dał skierowanie na rtg płuc, żeby ustalić czy i one nie oberwały. Powiedział, co będzie dalej jak nie zacznę tego leczyć i wyśmiał pomysł z tabletkami. Zwłaszcza z ich ilością jaką musiałbym spożywać, okraszoną dodatkowy ryzykiem ich "wykaszlenia". Dostałem więc zastrzyki. I powiedział, gdzie mam je robić. Tutaj zaprotestowałem, bo nie mam ani czasu, ani tym bardziej zdrowia do włóczenia się po wątpliwej jakości usługodawcach medycznych. Stwierdziłem, że dożylne to sam sobie zrobię. On stwierdził, że nie zrobię. Rozstaliśmy się w zgodzie z umówieniem na wizytę kontrolną. Zakupiłem po dłuższych poszukiwaniach rzeczony antybiotyk w wersji iniekcyjnej, oraz kilka innych ingrediencji do różnych części ciała. Nie, do tej szczególnej wyjątkowo nie. I uparłem się, że sam sobie zrobię ten dożylny. Ukryłem się przed rodziną, żeby mi nie obniżali morale i przeczytałem ulotkę - tą wersję dla wykwalifikowanego personelu medycznego. Hmmm, kurde, no tak. W żyłę to ja sobie mogę dać ze dwa centymetry, góra pięć i na tym kończy mi się wyobraźnia. Ale nie piętnaście. Przynajmniej nie przez igłę, bo po pierwszej próbie będę wyglądał jak zawodowy narkoman po próbie samobójczej. Na szczęście jest opcja i.m. I to objętościowo 3x mniejsza. No dobra, to trzeba domięśniowo. Wiem gdzie w tyłek, ale sam sobie nie trafię, a o pomoc wstyd prosić. No to pierwszy tradycyjnie, w biceps. W trakcie przypomniałem sobie, że warto tego mięśnia nie napinać. A po fakcie przypomniałem sobie, że domięśniowe są bolesne. No dobra, w rękę to głupota, następny będzie w udo. Przynajmniej będzie widać co robię. Przewertowałem internet jak to się robi u ludzi. 98% wyników wyszukiwania to podawanie sterydów u kulturystów. Lepsza taka informacja niż żadna - bez niej waliłbym pewnie od wewnętrznej. No dobra, druga dawka już w udo. Prawie pikuś, bo igła się zatkała. Zmieniłem igłę i powtórka. Poszło. I też boli, ale jakoś nienadzwyczajnie. Tylko na dobrą chwilę upośledza chodzenie, a w zwolnieniu mam napisane, że mogę chodzić. Mało tego - muszę się przemieszczać mając sprawne kończyny, bo zwierzaki karmić trzeba. No to poszukamy kogoś, kto nie tyle będzie mi robił te dożylne, co chociaż wenflon założy. W pierwszej instytucji mnie spuszczono, bo "to nie nasz lekarz" i proszę iść to tych pań "obok fryzjera". Poszukałem zatem gdzie indziej, bynajmniej nie w przybytku cyrulików. No i tak trafiłem do Caritasu górowskiego. Starsza pani nie wydziwiała, powiedziałem, że chcę wenflon, to wzięła swój i mi po prostu założyła. I to tak jak za dawnych chrześcijan bywało - za darmo. Może nie do końca estetycznie, ale za to skutecznie:

I teraz mogę sobie spokojnie dawać tę piętnastkę w żyłę:) Nie boli, nie drętwieje, jest skutecznie - czuję nadchodzącą poprawę:) Wniosek jest prosty: bycie narkomanem jest łatwiejsze od bycia kulturystą. Zresztą po moim słownictwie widać, że z kulturą jako taką to jestem na bakier;) No dobra, idę zapuścić sobie kolejnego strzała.

dopisane...

dla spragnionych wrażeń jeszcze jedno zdjęcie;)

07:37, scibor1
Link Komentarze (4) »
wtorek, 02 lutego 2016

Ferie się w WM zaczęły. Właściwie to już połowy dobiegają. Obroża stwierdziła, że to dobry moment, żeby wreszcie urodzić. No i pojawiła się mała Feria:

No i dobrze że dziewczyna, bo czarna. Będzie mogła uchodzić za mleczną;) Dzień po porodzie łożysko jeszcze sobie dyndało, no to nie wytrzymałem i wyciągnąłem. Mimo, że w krowie jest ciepło jak w tautaunie, zdrowia mi to nie poprawiło. Spróbuję dziś prywatnie do lekarza, bo do czwartku u państwowego mogę nie dożyć. Niesamowite uczucie - wykaszleć obiad na gumnie:)

09:23, scibor1
Link Komentarze (5) »