RSS
środa, 28 grudnia 2011

Dzień paskudny. Przynajmniej przed południem. Wszystko leciało z rąk, wszystko się pieprzyło i komplikowało. Opór materii żywej i martwej. Dopiero po południu poszliśmy z młodym pociągnąć drut.

 

I o dziwo - jakoś poszło. Zrobiliśmy praktycznie całe ogrodzenie:

 

 

Zostało zrobić dwie bramki i nauczyć krowiszony korzystać z wybiegu. Ale to już chyba w przyszłym roku...

15:49, scibor1
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 grudnia 2011

Po dzieciaki wczoraj pojechałem. Bo ktoś na nich czekał z utęsknieniem:

 

No dobra, ja czekałem;)

Standardowe zakupy paliwa po drodze...

 

 

i lekkie drugie śniadanie;)

 

 

Przyjechaliśmy na miejsce jakoś przed 22gą, więc czas najwyższy odebrać zaległe prezenty:

 

 

I impra do rana, co zaowocowało takim widokiem w prawie-samo-południe:

 

Od 3ciej do 22giej zrobiłem prawie 1200km. Jeszcze to czuję...

18:26, scibor1
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 grudnia 2011

Choinka wymagała przycięcia. No bo drzewo z lasu przywiozłem i prawie dwa metry trzeba było urąbać. Trochę u góry i trochę u dołu. Efekt jest jaki jest:

Przypomniała mi się historyjka jak to Święty Mikołaj miał paskudny dzień. A to kac, a to prezenty mu ukradli, elfy popiły, renifery się pogryzły a Śnieżynka puściła się z jakimś menelem. I wieczorem przyszedł do niego radosny aniołek z życzeniami świątecznymi i choinką. I zapytał: "Mikołaju, gdzie chcesz żebym wsadził tą choinkę?" I od tego czasu aniołki są tam, gdzie są...

A na dole wsadziłem choinkę zwyczajnie, w stojak.

Wczoraj rozpoczął się nowy rok. Życzę zatem Wam wszystkiego najlepszego:)))

21:05, scibor1
Link Dodaj komentarz »

W ósmej klasie podstawówki byliśmy na wycieczce w Warszawie. Standardowym punktem programu był wjazd na taras widokowy PKiN. Ktoś namalował tam "Anna Paluch", na co natychmiast zwrócili mi uwagę koledzy. Podszedłem do tego ze wzruszeniem ramion,że to moja żona. Ot, historyjka...

Sporo czasu chodziła mi ta Ania po głowie. Może nie była jakimś obsesyjnym marzeniem, ale jednak. A marzenia mają to do siebie, że się spełniają, choć zwykle coś tam Wszechświat od siebie dorzuci czy zmodyfikuje. I tak domniemana żona okazała się córką.

 

Co prawda przez uznanie, ale kto by tam przejmował się urzędniczym nazewnictwem;) Moja ci ona jest i już:) 

20:51, scibor1
Link Komentarze (3) »
wtorek, 20 grudnia 2011

Zgodnie ze zwyczajem trzeba było postarać się o choinkę. Tym razem rozmiar 4XL.

 

No to się postarałem, uprzednio zapytując Dzierżawcę, czy mogę. Mogłem. Więc dzieciaki będą mieć radochę.

 

Podobnie jak klienci na ostatnie króliki. Zamówione już ho, ho temu, dziś dokonały żywota - planowo.

 

 

Niestety, nie wszystkie zejścia są planowe. Lila wyjęła drzwi poskromu głową i utknęła między poskromem a ścianą na tyle niefortunnie, że skręciła sobie kark. Szkliwo mi na zębach popękało od szczękościsku. Jak ją wyciągaliśmy, zajechał inspektor z powiatowej weterynarii na kontrolę. Też sobie moment wybrał:/. Kontrola przeszła, bo jedyne niespójności powstały u handlarza, który kiedyś ode mnie bydło kupował i coś ściemnił. Wywlekliśmy Lolę na zewnątrz. I dobiliśmy Szkieletora. Od dwóch dni nie była w stanie się podnieść, przestała jeść. Nie było sensu patrzeć jak zwierzak się męczy. Finalnie wyglądało to tak:

 

 

Holsztyńsko-Siementalskie pobojowisko:( Szkoda zwierzaków, trudno mi nawet wytłumaczyć sobie, że wszystko dzieje się po coś. Ale nie ma się co rozczulać, tylko wyciągnąć wnioski i nie dopuścić w przyszłości do nieplanowanych wymierań.

04:41, scibor1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 grudnia 2011

Ania urodziła się dzisiaj o 14:10. Ma 57 cm i waży 3860g. APGAR 10.

 

 

Men's job, jak napisał mi Juha:)

23:17, scibor1
Link Komentarze (3) »

Ostatnio sporo czasu spędzam w szpitalu. Czekając na Gwiazdkę. Wzniosłość oczekiwania nie uwalnia mnie jednak od fizjologicznych przypadłości, charakterystycznych dla wszystkiego co żyje. Na szczęście w tym zacnym miejscu spotkałem się nie tylko ze zrozumieniem, ale i z daleko idącą potrzebą niesienia pomocy...

 

 

Zaiste, kończę ten wpis i idę uczynić się zadowolonym:)

07:13, scibor1
Link Komentarze (1) »
piątek, 09 grudnia 2011

Co się dzieje z cenami paliw - wiadomo. 

Jaka jest jakość tych paliw - widać, o ile komuś się nudzi i zagląda w miejsca gdzie się raczej nie zagląda...

 

 

Można biadolić, zgrzytać zębami, kląć, narzekać, czyli robić to, co Polacy zwykli robić od niepamiętnych czasów.

Albo sięgnąć po niestandardowe rozwiązania, w celu legalnego uzyskania paliwa za stosunkowo normalną cenę...

 

 

Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce. Ale chyba dopiero na wiosnę, kiedy powieje od wschodu wind of changes...

Na razie czekam na Gwiazdkę. Może jutro?

17:51, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Kolejny podział wnętrza obory nastąpił:

 

 

W celu skoncentrowania wszystkich ciepłolubnych w jednym budynku. Z lenistwa oczywiście, bo i z żarciem i z wodą będę mieć bliżej. Tylko trzeba się liczyć z nieustannie narastającą kupą. Obornika.

 

Sąsiad mnie odwiedził znienacka. Psy się rozszczekały, patrzę, od Żołędnika idzie gościu z krową na smyczy. Wzruszyłem ramionami, może to odmiana nordic walking, bo się kosturem odpycha. Jak wywinął na skrzyżowaniu w moją stronę, zaniepokoiłem się i policzyłem moje krowiszony - ale nie, są wszystkie, więc teoria o zwykłym bohaterze odprowadzającym uciekinierkę padła. No jak wszedł na podwórko to wszystko stało się jasne. To przez hormony...

 

 

Akcja została przeprowadzona dość sprawnie i - rzecz jasna - uwieczniona. Dla ciekawskich szczegóły na dwuczęściowym filmie:

1. http://www.youtube.com/watch?v=vJPn5jtnewY

2. http://www.youtube.com/watch?v=dWIOd-BqT7I&feature=youtu.be

Uwaga - materiał zawiera mocne sceny erotyczne i jako taki szczególnie polecany jest dzieciom i dojrzewającej młodzieży.

17:37, scibor1
Link Komentarze (5) »