RSS
sobota, 29 grudnia 2012

Pod choinką znalazłem długo poszukiwaną beretkę z antenką:

Klasa sama w sobie:) Jeszcze tylko kufajka, drelichy i gumofilce i wyrzucając gnój poczuję się jak amerykański komandos, bo "do tego mnie szkolono";)

Po dzieciaki pojechałem. Droga jak zwykle przebiegała przez zacne jadłodajnie...

No bo ja po prostu nie rozumiem ludzi, zatrzymujących się w trasie w miejscach serwujących "domowe obiady". Nie są one ani domowe, a po to się wyjeżdża z domu, żeby zaznać kulinarnego kontrastu.

Po przyjeździe do prezentów podejście drugie. Tym razem udało mi się trafić młodemu w gusta:

Mimo, że nie dostał tego co chciał (no bo ileż można mieć klocków?), to zaczytał się zapamiętale i z zainteresowaniem. To jeszcze ten wiek, kiedy człowiek bardziej się interesuje mordowaniem niż chędożeniem...

Młoda większe zainteresowanie niż prezentom okazała młodszej...

a jak emocje opadły, to zamknęły się ze starszą na górze i czynią tam... nie wiem, zło jakieś czy cuś...

Dziś w planie Hobbit. Niestety 3D, bo nie ma w okolicy normalnego:/

08:08, scibor1
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 grudnia 2012

Jako, że zima, do lasu mi było trzeba po opał. No i przy okazji po choinkę:

Dowieziona na miejsce została przycięta z góry i z dołu, żeby się w czterech metrach zmieścić...

Wyjątkowość świąt została okraszona własnoręcznie wykonanymi ozdobami:

Nie byłbym sobą, gdybym tradycji tradycyjnie nie okrasił jakąś historyjką obrazkową, i nie mam tu na myśli bynajmniej świątecznego ślimaczka;)

Otóż renifery najpierw się najarały...

i przekonane, że są lelonkami udały się odrzutowo...

na poszukiwanie towarzyszek...

w celu przedłużenia gatunku lelonkowego. Po czym zażyły permen czy inną viagrę:

i dokonały aktu. Aktów. Aktówek.

A to wszystko przez podpuszczającego je tajniaka...

działającego z polecenia swego wywrotowego szefa:

Co zapewne wzbudziło smutek proroka w tle...

No ale skoro choinka ma być symbolem życia i płodności, tym bardziej że właśnie mamy Święto Godów, to zamiast się smucić - cieszcie się! W końcu rozpoczął się Nowy Rok:))) Najlepszego!:)

07:40, scibor1
Link Komentarze (1) »

Cowgirl dosiadła rumaka i ruszyła na rozbój:

Ofiarą jej paść miał niczego się niespodziewający młody samojeb...

Cowgirl użyła swej broni kobiecej (płaczu znaczy) by stworzyć atmosferę grozy i usunąć zagrożenie poprzez wyrzucenie samojeba "zadrzwi", po czym triumfalnie pochwyciła zdobycz...

No bo cóż może być lepszego do zabawy niż wymamlana, piszcząca psiakość samojebska?

End of story:)

07:13, scibor1
Link Komentarze (4) »
wtorek, 18 grudnia 2012

Młoda to już stara dupa jest. Na tyle stara, że zakupy na własną rocznicę chciała zrobić sama...

Jak już się z przygotowaniami ogarnięto, gestem godnym Herberta von K. dała znak do rozpoczęcia imprezy:

Impreza udana, goście dopisali, sama jubilatka była dzielna i tylko pod wieczór przez chwilę dała wyraz swojej dezaprobacie, zapewne w związku z zakończeniem zabawy. Przybyło zabawek, ubranek, pieluch i różnych takich.

Przy okazji niejako mam zaszczyt jako pierwszy opublikować najnowszą teorię dotyczącą zagłady wielkich gadów w zamierzchłych czasach. Otóż zostały one pożarte:

Coraz poważniej zastanawiam się nad opisaniem tego zdarzenia w jakimś POC3 czy czymś takim...;)

Ani - szczęścia!:) Reszta to pył i powietrze...

05:26, scibor1
Link Komentarze (2) »
niedziela, 09 grudnia 2012

AudioPOC:

http://chomikuj.pl/scibor2/Przez+ocean+czasu+B.+Korewicki

Nagranie to dedykuję moim dzieciom, Erykowi i Wiktorii, od których dzieli mnie wielka rzeka Okeanos...

07:35, scibor1
Link Komentarze (3) »

Od kilkunastu dni Szataniszcze czynił podchody w sprawie ładzianki. No bo u mnie czas zmian motoryzacyjnych w życiu nastał. Jeszcze raz zabrałem ją do lasu, żeby trochę popracowała:

Spisała się jak zwykle. No bo to dobre auto jest. Było. Wczoraj odjechało w siną dal...

Jak wracałem, zadzwonił Osadźca, że ten najmarniejszy cielak się kończy. Jak widać zastrzyk nie pomógł. Zadzwoniłem do Staśka i zleciłem zabójstwo. Staram się to robić w miarę możliwości obojętnie, w tym zawodzie nie ma miejsca na sentymenty. Trzeba być jak krowa, skoncentrować się na tym, co ważne i lać na resztę...

Kurde, patrzę w lustro przynajmniej raz dziennie, ale jakoś nie mogę dostrzec w odbiciu cech przeżuwacza. A próby odłykania zwykle kończą się rzyganiem. Coś tu jest nie tak...;/

05:59, scibor1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 grudnia 2012

Dobra matka to taka, która od małego uczy swoje dzieci rzeczy praktycznych. W związku z tym, że Byśka chce być bardzo dobrą matką, uczy małą Alteę jak zablokować wejście do obory:

Wtedy sama będzie trzymać dupę w cieple, a reszta niech marznie na wybiegu... Ech, kobiety...

Ogarnąłem się wreszcie z parkiem maszynowym:

Wreszcie podwórko trochę odetchnie. Jeszcze tylko dołożę tam bronę i pług, prasa do stodoły... Dobra, na wszystko przyjdzie pora. Tak jak na kawę przy okazji wkur...nia sąsiada odpalaniem ciągnika...

Ogarnąłem się również z krajzegą. Dostała eksmisję z pabu, któren podlega modernizacji Osadźcą i wylądowała w stodole:

A jużci, bedziem krajzegować drewno głównie opałowe, ale i innym nie pogardzim. 

Z ciekawostek to jeszcze króliki wróciły z podwórka do koziarni. Ja wiem, że mają futerko i spokojnie znoszą temperatury daleko niższe od dzisiejszych -6ciu, ale jakoś tak teraz spokojniejszy jestem.

15:53, scibor1
Link Komentarze (5) »
niedziela, 02 grudnia 2012

Zebrałem się w sobie i rozszyfrowałem skrzynkę bezpieczników Enterprise. Dzięki temu leżenie pod samochodem w celu spuszczenia paliwa odeszło do lamusa. Teraz wystarczy otworzyć maskę i podać plus na gniazdo przekaźnika...

No ale że w naturze nic nie ginie... będę leżał gdzie indziej. Sąsiad zadzwonił, że kolejny cielak w drodze. Ciekawość ciekawością ale lepiej się przebrać. Na miejscu widać że sprawa zaawansowana:

Ciężko idzie, rozwarcie małe, jedna nóżka podgięta. Wyprowadziliśmy jakoś, z obowiązkowym moim utytłaniem się w gnoju, krwi, wodach płodowych i temu podobnej słomie... Ja to chyba po prostu lubię:) Potem jeszcze postawienie lasi na nogi (że też nie mogłem nagrać widoku sąsiada z bratem zaprzęgniętych do orczyka w celu rzeczonego postawienia - widok bezcenny:D) i fajrant:

Chłopak:)

Po powrocie do domu kilka sugestii odnośnie trzymania u sąsiada jakiegoś ubrania roboczego i korzystania z sanitariatów przed powrotem do domu, bo ostatnio co do niego idę to albo wracam u.ebany w błocie, albo we krwi, albo po prostu w gnoju:) Roztaczając dookoła rzecz jasna wiejskie feromony...

Mówiłem już, że to lubię?;)))

20:36, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Na imprezę czterdziestkową wczoraj pojechaliśmy. Taką wypasioną:)

Ze względów różnych nie spożywałem napojów wyskokowych i dzięki temu wytrwałem aż do północy. Było fajnie, jak "biust Baśki";) Wzbudziłem zachwyt pań odziawszy się w ubranie robocze sprzed lat. Nie znały mnie od strony biurowca;P Mój zachwyt z kolei wzbudziło odkrycie, że przecież na moją obecną sylwetkę pracowałem ponad czterdzieści dwa lata, więc zamiast przejmować się nadchodzącą lustrzycą  trzeba skupić się na pozytywach dobrze odżywionej figury:)

Samo miejsce wybrane na imprezę zaskoczyło dawno nie widzianym rozwiązaniem sanitarnym, tak rzadko spotykanym w lokalnym kolorycie brodzikowo-wannowym:

Do tego surowy zaokienny pejzaż...

... i poranny zamróz...

spowodowały nawrót wspomnień z krainy bagien.

Miętki jezdem...

14:14, scibor1
Link Komentarze (1) »