RSS
środa, 31 grudnia 2014

Najmłodsza jest zafascynowana Krainą lodu. Może dzięki tej fascynacji odkryła w sobie moc, żeby sprowadzić trochę prawdziwej zimy. Takiej z mrozem i śniegiem;)

Dużo tego śniegu nie napadało, ale wystarczająco by stworzyć lodową aleje do Janikowa:

Wcześniejsze roztopy popsuły moje mocowanie pompy w stawie, zmieniłem więc jej lokalizację na taką tyrolską...

Skuteczność rozwiązania zaskoczyła nawet mnie - jest super:) Bo i krowiszony mają wodę, ryby powietrze a ja spokój. Przynajmniej do następnego rachunku za prąd.

Korzystając z konkretnego mrozu wybraliśmy się do lasu... a właściwie do kopalni drewna:

Zamróz pozwolił złożyć kurtuazyjną wizytę domownikom:

Ale tam lód już cieńszy i trochę strachu się przyplątało. Niemniej jednak urobek zacny:

Teraz trzeba to pociąć w stodolanym zaciszu, poukładać i czekać na następne uderzenie niskich temperatur. Mam nadzieję, że mróz rozminie się z wykotami owiec, bo pierwsze jagniaki udowodniły, że im nie służy... Za mało mocy do przeżycia miały:/

07:37, scibor1
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 22 grudnia 2014

Przygotowania trwały już od pewnego czasu, sprowadzono nawet renifery z północy i ognie piekielne z dołu:

Tym razem funkcję choinki do nadchodzących świąt pełni drzewko z programu redukcji ogrodzenia:

Jest jeszcze jedno zaplanowane, może na przyszły rok. A i na podłaźniczkę okalającą wyobrażenie Swaroga w najważniejszym miejscu domostwa gałązek stało:

Z racji rozpoczęcia Nowego Roku Słonecznego, Staniasłońca, Godów, Yule i wszystkich innych wypadających dziś świąt życzę Abonentom wszystkiego najlepszego:)

06:12, scibor1
Link Komentarze (1) »
sobota, 13 grudnia 2014

Przypadłość ogólnie znana i powszechna. Zwykle u osobników starszych, powiązana z wilgocią, ewentualnie niezależna od wieku, a od dobrobytu podobno. Zajmiemy się najpierw tą pierwszą.

Korzystając z obecności koparki i kolejnego kredytu, zleciłem połamanie lodu w stawie na dwójce, żeby zobaczyć, co tam się dzieje. Ano niewiele...

Nic dziwnego, że amury wyginęły. Po interwencji ciężkiego sprzętu sprawa przedstawia się następująco:

Teraz zaczekamy na wodę.

Właśnie, krowiszony też czekają. Trzeba więc o nie zadbać w sposób niegenerujący rachunku za wodę, której zużycie nawet mnie zaskoczyło, wygenerujemy więc rachunek za prąd. Zmasakrowawszy uprzednio lód piłą spalinową uzyskałem taki oto akwedukt:

Wygląda może mało profesjonalnie, ale jest skuteczny:

Do tego jeszcze możliwość ręcznego wtaczania balotów na pastwisko, mmmmm, sielanka po prostu. Można zająć się wnętrzem domu. No chyba, że niejaka Aleksandra czy jakaś inna wietrzna Ola narozrabiała na gumnie, ale to zobaczę dopiero jak się rozwidni.

07:06, scibor1
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 grudnia 2014

Wkurwia mnie ten blox niemiłosiernie. Nawywnętrznia się człowiek, kliknie "publikuj" a tu gówno: w międzyczasie wylogowało i cały tekst w pizdu... A drugi raz to mi się nie chce:/ To macie wersję skróconą:

Odpaliłem wędzarnię na strychu:

 Odpaliłem Sprintera:

 Sąsiad odpalił mi jeszcze trochę balotów:

I huj...

05:15, scibor1
Link Komentarze (6) »

Jako, że zima idzie, zwierzaki warto by zaoborować. Przynajmniej te nieprzystosowane. Tyle, że gumno przed oborą ma parametry zbliżone do bobrowych bagien. I od dłuższego czasu zastanawiałem się, co z tym zrobić. Aż dostałem impuls. Z przysłowiowej dupy strony. Bo człowiek, od którego ostatnio kupowałem baloty, oferuje również roboty ziemne. Jakby to ująć... dogadaliśmy się;) Na początku wyglądało to tak:

Prace ruszyły dość żwawo:

Przy okazji przypomniało mi się kilka sugestii z Agencji, żebym "coś" zrobił z tym dołem na Paprocinie, bo źle na satelitach wygląda. No to przy okazji "coś" z nim robię...

Drugi dzień zaserwował już całkiem inny pogląd na sytuację przedoborową:

Jeszcze trochę głaskania i będzie można wpuścić tam krowiszony, bez ryzyka, że się potopią jak zeszłej zimy. Za to z ryzykiem, że to zasrają. Ale, jak to mawiał pan Grzebieluch, jest ryzyko, jest zabawa.

04:55, scibor1
Link Komentarze (4) »