RSS
wtorek, 25 marca 2014

Deszczowej nocy faworyta Aś zechciała powić gelaufena rudego płci niewieściej:

Cóż, gdyby to był chłopak, pewnie by był Zmok, ale to nędznie wyglądające dziewczę zasługuje na miano Kozety. Podobno wojny nie będzie, bo się ostatnio dziewczyny rodzą...

08:44, scibor1
Link Komentarze (5) »
niedziela, 23 marca 2014

Pohukiwania pastwiskowe nad ranem sugerowały jakieś zajście. No dobra, zajście miało miejsce jakieś 9 miesięcy temu, teraz nastąpiło wyjście...

Małe, grzeczne, leży i czeka... a potem jak na kilkugodzinnego cielaka z niewiarygodną wręcz energią zerwało się toto i dojść nie dało. Zwerbowało do towarzystwa mamę i siostrę...

... i postanowiło nie ujawniać płci przed ogłoszeniem legalizacji genderów. Jak już miałem blisko, to mama spojrzała na mnie wymownie...

i na razie odpuściłem. Domniemywam, że to dziewczyna, więc będzie Oskoła, ale nie upieram się, bo po pierwszym sikaniu może się okazać, że to Unkas. Z tymi szkotami to nigdy nie wiadomo...

12:08, scibor1
Link Komentarze (4) »
piątek, 21 marca 2014

Wiosna przyszła już jakiś czas temu, skromnie na biało odziana. Ale dziś, może z okazji Jarego Święta, zechciała przyodziać się na kolorowo:

No i dzionek mamy piękny, nic tylko siąść z napitkiem w garści na ławeczce i podziwiać. I tak siadłem sobie z kawą w garści, podziwiając stertę drewna czekającą na zlitowanie od sławetnej obecności traka na gumnie. I siedziałbym, ażby to drewno zgniło i spróchniało chyba, ale jak dzieciak dałem się sprowokować takiemu oto kuszącemu widokowi:

No bo tyle rzeczy jest do sprawdzenia: czy się oskoła nie przelewa, czy u zwierzaków wszystko w porządku, czy czegoś w skrzynce na listy nie ma, czy mnie nad stawem nie ma, czy mnie na pastwisku nie ma... Nic to, że wszystkie te rzeczy są do sprawdzenia w promieniu 50 metrów od rzeczonej ławeczki, wszak piechotą chodzić nie będę...

A jak już się dalej na pastwisko człowiek zapędzi, to ani kretowisku nie przepuści, ani końskiej kupie. A już zając startujący nieomal spod koła wyzwala zwierzęcy instynkt pościgu... z towarzyszącymi temu zjawisku okrzykami łowieckimi rzecz jasna.

Jednego tylko żałuję. Że nie mogłem się z boku zobaczyć...;P Namiastka dla chętnych tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=KAy2nqHZZDQ

13:04, scibor1
Link Komentarze (1) »
środa, 19 marca 2014

Latka lecą. Mimo ewidentnego skojarzenia z formacją SS wolę wersję podwójnego Cesarza w Tarocie:

No dobra, mam to za sobą. Z wiekiem poczułem jednak dwie potrzeby: majsterkowania...

... i kontaktu z Naturą:

No cóż, każdy pretekst jest dobry, żeby się napić;)

Nawet, jeśli to "tylko" oskoła:) Wasze zdrowie:)

19:35, scibor1
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 17 marca 2014

W miarę ubywania kostek siana w stodole, dokopuję się do ciekawych rzeczy. Co prawda do jakiegoś czołgu czy innego zabytku wciąż daleko, ale czasem eksponaty są godne morskich opowieści...

No na łasicę za duże, na tchórza też i kolor nie bardzo, więc ani chybi kuna. Co od razu kojarzy się z niejakim Janem Martenem... Co prawda ścięli go dawno temu w Gdańsku, a to truchło też jakoś zmumifikowane, ale co pokrewieństwo to pokrewieństwo;P O ile Martena szkoda, to tego kurojada nie.

Żaden ze wspomnianych się nie powiesił, ale wiatr przyszedł jak przy czyjejś niechlubnej śmierci. I to nie byle jaki, skoro mi drzewa we wjeździe na gumno łamie:

Że o kładzeniu ogrodzeń nie wspomnę. Co oczywiście niektóre krowiszony wykorzystały jako pretekst do odwiedzin u koleżanek w innej części pastwiska. Zabezpieczyłem teren i pojechałem odetchnąć na półwiecznym ognisku...

Sceneria myśliwska, atmosfera radosna, zamiast dzika na rożen sporo pyszności z rusztu i nie tylko. Miło było, a potem się skończyło. I trzeba było do domu, żeby kolejne dwa dni wichury przetrwać. Dziś w porywach podobno dochodziło do stówy. A jutro ma być cicho i mokro, idealny dzień na włóczenie się po okolicy i naprawianie ogrodzeń.

22:38, scibor1
Link Komentarze (2) »
niedziela, 16 marca 2014

... lądowania w Turku.

21:09, scibor1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 marca 2014

Wiosenny wysyp zwierzaków. Na razie przewaga żywych nad martwymi. Jeśli liczyć od łebka, to króliki zawyżyły statystykę:

A ja myślałem, że mam dwie samice. I że w probówce jajo o jajo...

Na gumnie młoda "żondzi". Nawet qń jej nie podskoczy, bo leży...

A wędzarnia pełnym dymem szykuje żarcie na Jare Gody:

Jednym słowem: Wiosna:) Co czuć zarówno w powietrzu, jak i w tyłku po pierwszych stu kilometrach...

No i dobrze. Miodu i lulu;)

19:30, scibor1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 marca 2014

Zdjęć nie będzie. Przytargałem wczoraj 55 balotów siana. I rozładowałem. Ledwie żyję. Pokażę Wam jak poukładam, bo na razie to zadymiony pierdolnik na gumnie mam. Zadymiony bo wędzimy kiełbasę:)

11:16, scibor1
Link Komentarze (1) »
piątek, 07 marca 2014

Jakoś tak ze trzy dni temu poranne muczenie na pastwisku skłoniło mnie do zbadania sytuacji. Ja to nie lubię jak krowy muczą, bo zwykle zapowiada to jakieś atrakcje. Poszedłem i zobaczyłem. Dodatkową parę nóg sterczących Kanalii spod ogona. Wróciłem więc do domu, popłaciłem jakieś rachunki i z powrotem na pastwisko. Widok powitał mnie krzepiący:

Z racji tego, com robił jak się rodził, niech mu będzie Przelew.

Wieczorem miałem okazję spotkać się osobiście z ludźmi o żelaznych jajach. Na pozór wyglądali normalnie...

Ale jakie trzeba mieć jaja, żeby pojechać na Nordkapp? W lutym. Motocyklem... A jakie rozsądek musi mieć jaja, żeby zrezygnować 240km przed celem, bo nie ma co sobie robić jaj z życia? Beemka wylądowała na noc w stodole, a ja nie mogłem wyjść z podziwu. Zaiste, motocykl z nartami to rzadki widok:

Rano jakoś tak ani gościom nie chciało się zebrać, ani mnie ich puścić, więc zostali a ja zadbałem żeby się nie nudzili. A to jakieś drzewo do ścięcia, a to jakiś gr...uszt znaczy...

Nazajutrz rano też nie pojechali jak chcieli. Opóźnienie tym razem załatwiła Wiewiórka, która najpierw ugrzęzła w błocie, a potem trzy godziny walczyliśmy o cielaka. Udało nam się wywalczyć zwierzaka o jedynym słusznym imieniu: Nordkapp:

A potem goście stwierdzili, że czas do domu - jeszcze tylko 550km, drobiazg w porównaniu z przebytymi sześcioma tysiącami. W domu może wreszcie odpoczną;P

Szczegóły z wyprawy zainteresowani znajdą na twarzoksiążce tutaj: https://www.facebook.com/pages/Odkrywaj-Zdobywaj/613086388732434

A ja wracam do szczegółów agronautyki, czyli idę na gumno sprawdzić, co mi dziś zwierzaki wywinęły...

06:44, scibor1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 marca 2014

Wiosna żondzi. Skłaniając do wyrafinowanego, rolniczego żywienia:

Żeby nie było, że tylko żrę, choć to też... Zdarza mi się zrobić coś pożytecznego po dwakroć, jak na przykład nowe wrota do porodówki:

No bo i są nowe, i zrobione z potrakowych odpadów które w ten sposób uniknęły pocięcia na opał, znikając jednocześnie z gumna.

A tymczasem na gumnie...

Muśka w sumie bez ostrzeżenia wyprodukowała cielę...cinę, gelaufena płci żeńskiej znaczy. Młode zaraz wylądowało wraz z mamą w porodówce (tak, tej z nowymi wrotami;)):

A że po chwili przyjechał Listonosz i po przeszło roku oddał mi wreszcie migomat, uczciłem to nadając najmłodszej krowiej latorośli wdzięczne imię... Spawarka;)))

Natomiast inna najmłodsza latorośl przetestowała najnowszy wynalazek wyspawany przez Babcię:

Joł joł, droga pani sąsiadko, jak to w piosence było;) Szał na wsi jednym słowem będzie;P

19:48, scibor1
Link Komentarze (1) »