RSS
poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Uprzejmie informuję, że dieta szesnastkowa zaowocowała powrotem mojej wagi do wartości dwójkowych:

Hmmm, gdybym na to wpadł pod koniec ubiegłego roku, wygrałbym cielaka, a tak muszę zadowolić się łatwiejszym wiązaniem butów. Bo bojler tak nie wadzi;P

08:11, scibor1
Link Komentarze (3) »
niedziela, 28 kwietnia 2013

Budowa bydłowozu, zwanego też gelaufenokarocą lub po prostu arką, została zakończona.

Czas na próbę generalną. Wypróbował ją osobiście nestor odnowy elementów, w skrócie Noe:

Podróż na dystansie blisko 100km zniósł dobrze, rytmiczne bujanie uśpiło jego apetyt. Dopiero nazajutrz, po niejakich perturbacjach udało się przypomnieć mu, do czego służy krowa:

A jego siostra mleczna z nieznanych mi powodów zmieniła miano z Kwasia na... Kuśka:) Choć po jej reakcji na towarzystwo Noego bardziej pasuje Bodzia... Ale nie róbmy burdlu na gumnie - zwierzakowi miano zmieniamy tylko raz.

11:39, scibor1
Link Komentarze (8) »
czwartek, 25 kwietnia 2013

Dzieciaki na majówkę przywiozłem. Żeby odetchnąć po trasie wziąłem się za planowe wędzenie...

Jak na pierwszy raz, efekt jest powalający. Co prawda temperatura była za wysoka i wędlina nieco się upiekła, ale zarówno wygląd:

...jak i smak są powalające:) Pycha:D

Oczywiście sprokurowanie takiej wyżerki wymaga wielu poświęceń. Panie poświęciły swój czas i kunszt na przygotowania, a ja moje zdrowie na uzyskanie funduszy na kolejne dobra...

No bo im więcej piwa wypiję, tym więcej będzie puszek do sprzedania na złomie, a kasę będzie można przeznaczyć na jakieś wędliny czy coś...;) Normalnie czuję się jak Constantine czy cuś...;)))

19:48, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Przedwczoraj do kurnika wszedł lis. Uszczknął nieco jednej kury i obudziło się w nim poczucie winy. Przemyślał swoje życie i postanowił je zakończyć. Palnął sobie dziesięć razy z wiatrówki w łeb, pchnął się widłami w trzewia i dla pewności powiesił się na stodole...

Wiedział cwaniak co robi. Ani chybi był wyznawcą jakiejś wschodniej religii, opiewającej reinkarnację, bo nazajutrz odrodził się w ciele gelaufena:

Ot, czarny Lis się trafił Cwaniarze. Niech mu to nowe wcielenie służy lepiej niż poprzednie.

Sezon wycieleń 2012/2013 uważam za zakończony:)

19:40, scibor1
Link Komentarze (1) »

Z młodą pojechaliśmy do Ameryki...

Do szpitala na badania znaczy, pod kątem alergii. Szpital ładny, ładnie położony, personel, cóż, widać postęp w zaufaniu do pacjentów: łańcuchy mocujące sztućce zdjęto, otwory na rzeczone pozostały...

Trochę nas przegoniono po piętrach, piguła wysłała nas do dyrektorki, dyrektorka kazała chwilę zaczekać, bo akurat siedziały u niej dwie paniusie z filiżankami kawusi i na dyrektorskie: "całuje, całuje" reagowały adekwatnym "nie, no coś ty... jeee", po kilkunastu minutach dyrektorka się zlitowała, wyszła i powiedziała, że przyjmie nas wróżka, bo ona jest bardzo zajęta i nie wie kiedy skończy. Poszliśmy więc do wróżki, która przeprowadziła nadzwyczaj szczegółowy wywiad, po czym wywróżyła nam, jakie młoda może mieć uczulenia, kiedy za trzy tygodnie otrzymamy wyniki badań z dostarczonych próbek. W sumie szkoda, że odstaliśmy tam cztery godziny żeby to usłyszeć, bo te próbki można było pobrać w pięć minut w lokalnej przychodni i zaczekać na wyniki, z którymi dopiero można było udać się do wróżki... No ale postępująca u nas amerykanizacja wymaga amerykańskich procedur. O, Obama wywróżył, że złapią terrorystów z Bostonu, no więc złapali. Na wszelki wypadek jednego zabili, drugi oniemiał na czas przekonywania go, żeby się przyznał, że jest terrorystą, ojciec dostał głuptaka, żeby nic nie mówił, a wujek obywatelstwo, żeby mówił. Dla pewności znaleźli takich o w miarę podejrzanych, bo dla nas swojsko brzmiących nazwiskach...

Będzie lepiej. Nie tu i nie teraz, ale będzie. I tego się trzymajmy.

19:31, scibor1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 kwietnia 2013

Dzień upłynął roboczo. Przedpołudniowe struganie kołków żeby border zakończyć. Uznaję za zakończony:) Po południu opróżnianie domku J z pozostałego po zimie drewna. Niewdzięczna robota, zwaliłem na młodą ile się dało:

W międzyczasie obiad i karmienie gości. Jacyś ci Pomorzanie wynędzniali i chyba niejadki, bo ciocia była przerażona wielkością normalnej moim zdaniem porcji...

Ale walczyła dzielnie, bo smakowało. Mimo to poległa tuż za połową talerza;P Za to chłopaki dali radę;)

Wieczór pod znakiem kończenia bydłowozu... tfu, arki dla gelaufenów znaczy. Arka oficjalnie zakończona, mimo, że znalazło by się kilka rzeczy do poprawienia:

Test w poniedziałek lub wtorek. 

07:32, scibor1
Link Komentarze (6) »
sobota, 20 kwietnia 2013

Na grobli zastałem pierwszego mleczyka:

 Ładny, dawno nie widziałem. Wielu rzeczy nie widziałem, a już na pewno kurwiszonów na majątkowym gumnie:

 Dżons też nie widział, ale zapamięta. Każdy by zapamiętał, gdy sobie smacznie śpi na słonku, a jakiś potomek dinozaura widzi w nim jedynie wielkiego, czarnego, włochatego robaka. Dobrze, że się obudził po pierwszym dziobnięciu, bo mogło to być ostatnie...

W drugim domu niespodzianka:)

 Teraz potrzebuję klomb. Może na capri.pl się ogłoszę;)

Nadmiar mleka uzyskany z Mamuny miał posłużyć do przygotowania wściekłowężowego napitku. Kakała na gorąco znaczy. Ale niespodziewanie pojawiła się używka z pałerem:

 Hmmm, słodki twaróg z siary to podobno dopalacz dla sportowców i cudowny lek na wszystko. U nas trafił na śniadaniowe kanapki:

 Co ciekawe, po wytrąceniu się części stałej w garnku zamiast serwatki pozostało po prostu mleko, z którego zrobiliśmy rzeczone kakało.

Przy takich rewelacjach poniższy widok nie robi już na nikim wrażenia. Wsiowe KFC:

15:33, scibor1
Link Komentarze (3) »

Po zimie został ślad w postaci opadniętego stawu na dwójce i rozwalonego mnicha. Nie nadawał się do reanimacji, więc żeby zachować stosunki wodne na pastwisku zbudowałem tamę, ucząc się od najlepszych. Od k... bobrów znaczy:

Z tego co było pod ręką i młotem. No i nastał czas zarybiania. Oczekiwany od... lat. Oto pierwsi legalni przybysze:

 Znając moje szczęście do łowienia, mają szanse dożyć sędziwego wieku i rozmiarów podobnych do tych łazienkowych. Mowa tu o warszawskich Łazienkach, a nie o tej przedświątecznej rzezi w wannach...

Ale karpie to efekt uboczny mojego rozhasania. Potrzebni mi byli zawodowi niszczyciele roślinności w stawach. Niejako mimochodem trafiła się kołpyga:

 oraz zaplanowany z dawna kamur:

No bo jak powszechnie wiadomo, u mnie bytują wyłącznie zwierzaki na "k". Nawet przybyły już kajki i kerkacze... Kszyka nie widziałem. Jeszcze...

15:21, scibor1
Link Komentarze (2) »

Z przyczyn subiektywnych Kwah został zastąpiony przez Kwasię:

Na chwilę obecną trwa przyuczanie Mamuny do karmienia oborowego inkluza, połączone ze zdajaniem nadmiaru siary i wykorzystywaniem jej na cele bynajmniej nielecznicze.

Na pastwisku też zaszły zmiany, zdecydowanie na dobre. Zaliczmy do nich na przykład małego Łosia:

Powoli zaczyna wyglądać jak szkocki gelaufen, ale zaraz po porodzie jako żywo przypominał leśnego szkodnika;P Jakoś nie jestem do końca przekonany co do jego płci, bo nie widziałem jak sika żeby mieć pewność, a Milka jest dość niechętna bliższym oględzinom.

Jutrzenka jak co roku sprawiła sobie niemowlę, a właściwie "nierżę". Oto Jadźka w całej okazałości:

Tu pewność płci jest bezdyskusyjna, bo sika tyłkiem. I bryka jak na konika przystało:)

15:10, scibor1
Link Komentarze (7) »
wtorek, 16 kwietnia 2013

Mamuna błysnęła i tym razem samodzielnie urodziła byczka:

Cóż, skoro jest niemalże bliźniakiem Hawka, Falcon już jest a moja znajomość lotnych drapieżników w plugawym języku się wyczerpała, to niech będzie Kwah. Bo bliźniak, ale inny. Tu trzeba będzie zadbać o zapewnienie mu mlecznego brata lub siostry, bo Mamuna zalicza się to tych bardziej cycatych i jest w stanie wykarmić więcej niż jednego gelaufena. Może czas skończyć bydłowóz i rozejrzeć się za czymś?

Pewnie, że skończę, bo mam pomocnika wykazującego o niebo większy talent i chęci do prac przydomowych, niż na przykład Osadźca...

Pewnie jutro skończymy ten bydłowóz;)

20:40, scibor1
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2