RSS
środa, 30 maja 2012

Niech leży w wodzie martwy czołg...

betonu strumień go zaleje,

niech nie śpi ktoś by spać mógł ktoś

to są zwyczajne dzieje....

 

Ciekawość, po czyjej stronie i kiedy walczył, nie spędzi mi snu z powiek. Chwała budowniczym mostu, którzy wykorzystali uzbrojenie na zbrojenie.

Dobranoc.

...........................................

Ostatnia wizyta letników pozwoliła ustalić, że to Jagdpanzer IV. Jak na niszczyciel jest dosyć... zniszczony;)

22:38, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Ruda matka, rudy syn...

a to rudy skurw....Bysia

A na pace rudy byk:

Zaraz zrobi w stado - myk.

22:02, scibor1
Link Dodaj komentarz »

powstawało powoli, poczynając od rycia w ziemi...

poprzez osłupienie w betonie 

a na wklęsłych kulkach kończąc:

Bo niby dlaczego mamy mieć wypuczone szpice jak wszyscy?

Na okrasę brama i furtka...

Rzeczy niby niezbędne, ale do szału doprowadzające, jak trzeba wysiadać i otwierać żeby wjechać... JA CHCĘ NA PILOTA!!!!

21:44, scibor1
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 maja 2012

Hymn na Euro jest po prostu... nieważne. Kurwiszony maja to gdzieś i nie biorą udziału w projekcie prokreacji. W przeciwieństwie do królików...

... i kotowatych:

Na chwile obecną prowadzą króliki 18:5.

Ja też dziś prowadziłem. Najpierw samochód za granicę, potem ciągnik. Ale w międzyczasie trochę stawiania ogrodzenia żeby byśki wypuścić na pastwisko, potem łażenie po polu i sianie koniczyny, następnie czesanie tej wsiewki - z przedziałkiem:

Jak się już uczesało, można było testowo wypuścić byśki i zobaczyć co się stanie...

Odbyło się rykowisko przez płot, bo nowi na pastwisku wywołali zbiegowisko:

Poryczeli, zademenstruowali swoje walory i rozeszli się... ogrodzenie wytrzymało tą konfrontację. Teraz wytrzymać do rana i sprawdzić, czy nie zaszły jakieś zmiany... 

21:48, scibor1
Link Komentarze (2) »
środa, 16 maja 2012

Wczoraj zapowiadał się dzień intensywny. Jednak w najśmielszych oczekiwaniach nie oczekiwałem nieoczekiwanego. Ale po kolei. 

Badając stan ogrodzenia natknąłem się na sielankę:

Jak się potem okaże, trzeba będzie ją zepsuć, bo choć w kupie cieplej, to kszyka ni ma. Ano ni ma, za to jest derkacz i, jak się okazało podczas bronowania, czajka:

Tuż po bronowaniu a przed wyjazdem planowym do Olsztyna zajechała pani or-ni-to-loż-ka. Popstrykała fotki, dała buzi koniowi, stwierdziła że wskazane działki kwalifikują się do pakietu ornitologicznego mimo braku kszyku derkacza, bo jest czajka. Kszyk się nie ujawnił. A to takie pakietowe trio. Które wymaga ograniczenia obsady do 0,5DJP/ha, więc część krowiszonów dostanie w czapę. Albo na inne pastwisko wyemigruje.

No i pogoniła mnie pani ornitolog do ODRu, żeby jeszcze dziś zdążyć z papierami. Ale wcześniej musiałem do Olsztyna. Po drodze zgarnąłem Osadźcę. Cyknęliśmy ten Olsztyn, niestety z pominięciem KFC i gazem do Bartoszyc. Tam wreszcie skorzystałem z wygódki zgodnie z instrukcją:

Bo normalnie to siuram jak leci, naokoło.

Zrobiliśmy papiery i Z. pofatygował się ze mną do tej p... Agencji, bo dziś dyżur miała taka pani, co z nazwiska już gromi za każde nieścisłości w papierach. Takoż i mnie spiorunowała, zawróciliśmy więc do ODRu nanieść stosowne poprawki. Zmiana do wniosku z poprawkami została przyjęta o godzinie 21:30, czyli na pół godziny przed końcem przyjmowania wniosków w tym roku. Ufffff... Normalnie uczciłem to desperadosem i piccą peperoni w wyniku czego siedzę teraz w domowej wygódce i informuję szanownych Abonentów o zajściach wczorajszych...

16:28, scibor1
Link Komentarze (4) »
wtorek, 15 maja 2012

Ponieważ trawa zaistniała w pełni, można było ułatwić sobie życie i rozpocząć sezon pastwiskowy prawie bezobsługowy. Bo wiadomo, w sezonie zimowym karmienie jest bardziej absorbujące, potem przez parę dni trzeba dawkować nową paszę, aż wreszcie przychodzi ta chwila... łańcuchy w dłoń!

Kozoidalne są nieco uprzywilejowane - młodzież wisi na łańcuchach mentalnych przy matkach, które wiszą na normalnych, stalowych. 

Małe krowiszony też zawisły na łańcuchach, a to za sprawą sąsiada, który zasygnalizował, że będzie grodził swoją stronę i żebym się nie śpieszył - wyjdzie mi do zrobienia 2/3 mniej ogrodzenia. Więc młodzież wisi i czeka:

Koniowate wróciły wreszcie na swoje pastwisko za drogą:

Przestaną wyżerać trawę krowiszonom i zaczną zarabiać na siebie koszeniem tego co nieskaszalne w inny sposób. Choć dziś spodziewam się wizyty ornitologa, który może zawiesić koszenie w tym rewirze na dobre...

Młode K. też wczoraj uwiązałem. Do drzewa... 

Większość stworzeń na "K" oficjalnie uznaję za wypasane.

06:57, scibor1
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 maja 2012

Na tym grillu u Paliów to noga wysiadła mi całkowicie. Do łazienki czołgałem się po ścianie. Sprawa zaczęła być niebezpiecznie dokuczliwa, bo boleć to sobie może poza sezonem, który się właśnie zaczyna. Zebrałem się więc w sobie i poszedłem do lekarza. Lekarz bez wahania posłał mnie na dno. Moczanowe. Dowiedziałem się co to podagra i jak to będę leczył.

Diagnoza trafna, leki trafione. Po trzech dniach brania miluritu mogę normalnie chodzić:)

Myślę, że to jednak SKS.

Starość, kurde, starość...

17:57, scibor1
Link Komentarze (4) »

Powrotu czas nastał. Ostatni rzut oka na prowadzoną przez dziadka ewidencję totolotka... 

... zapakowanie ciężarówki, pożegnanie z dzieciakami i w drogę. Po drodze monumentalna budowla będąca pomnikiem dawnych, dobrych czasów... tak przed czterdziestu laty...

Przerwa na przekąskę w towarzystwie TIRów i psa...

Potem grill z noclegiem u Paliów. Rano doładowanie ciężarówki i powrót. Najpierw do majątku, który przywitał nas plażą:

Oraz meczeniem małej Majki:

To zdrobnienie od Majówka, bo urodziła się jak byliśmy w trasie;) Potem powrót do domu. Po rozpakowaniu Sprintera okazało się, że mamy do czynienia z klęską urodzaju:

Ot, jak się jedzie na wakacje ciężarówką, to wracając można zabrać duży telewizor, dwa worki orzechów, setkę szyb z wagonu kolejowego, pół palety musli i wiele innych drobiazgów... Dlaczego? Bo można!:)

17:52, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Niedosyt zwierząt pchnął nas do chorzowskiego zoo:

Ostatnio słyszałem, że ta instytucja zajmuje drugie miejsce w rankingu polskich ogrodów zoologicznych. Od końca. Gorzej jest tylko w Braniewie, gdzie niedźwiedzie karmi się chlebem.

Ale są tutaj najstarsze dinozaury w Polsce:) Pamiętam je jeszcze z podstawówki. Pewnie też wyginą, biorąc pod uwagę presję jakiej są poddawane...

Atrakcyjność wybiegu dzikich zwierząt jest nieco wymuszona...

Choć humor poprawia ośli orgazm co kilkanaście minut obwieszczany donośnym i-ha i-ha i-ha...

Dzień następny pod znakiem pały Herkulesa...

Zaraz potem zamek w Ogrodzieńcu:

Zamek zdominowany historią polskiej konnicy:

Ale opowieść ta przyćmiona została moją żądzą adrenaliny...

Niemniej jednak wysiadła mi noga. Tego dnia po prostu bolała. Potem było gorzej...

17:42, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Z braku środków na wyprawę na Isla Sorna zaplanowaliśmy pobyt w Jura Parku, ale okazało się że bliżej jest do Dinozatorlandu:

Ponad sto dinozaurów, z czego znaczna część się rusza...

Dla dzieci super atrakcja, mnie trochę raził ten parkinsonopodobny ruch gumowych kończyn. Ale ja już stary i zepsuty jestem. Niemniej jednak namiastka POCa była fajna.

Różnorodność gadów naprawdę imponująca:

Były też skorupki z jajek...

Niektóre z dinozaurów były trochę za małe...

... inne trochę przewymiarowane i w dodatku sikały na zwiedzających;)

Na koniec zdjęcie w paszczy smoka:

I kawałek epoki lodowcowej:

Kryzys wieku średniego objawił się u mnie zapotrzebowaniem na adrenalinę...

Na zakończenie park owadów:

Mocno przereklamowany, choć niektóre z ekspozycji były całkiem interesujące:

Korzystając z okazji zajechaliśmy na moje byłe włości:

No i trzeba się potaplać w rwącej górskiej rzece...

A potem do domu... bo jutro...

17:31, scibor1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2