RSS
niedziela, 29 lipca 2012

...nie zawsze są oczywiste i dla pewności warto o nich przypominać:

Pamiętajmy, żeby po napełnieniu wyjąć;P

A, jeszcze jedno. Dla napaleńców cieszących się z wejścia małego ruchu granicznego. Pierwsze pozwolenia będą wydawane 60 dni po podpisaniu umowy, czyli pod koniec września. I bezkonfliktowo można to załatwić tak:

Jak to będzie działało w praktyce jeszcze nikt nie wie. Czekamy.

07:34, scibor1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 lipca 2012

Nawału turystów nie ma, za to stawiamy na międzygatunkowość. Niektórzy mogą liczyć nawet na specjalnie dla nich skonstruowane pokoje:

Zdarza się, że czy to po burzy czy z kaprysu energetyków jesteśmy ociemniali. Żeby bez sensu nie ssać prądu z akumulatora na oświetlenie postanowiłem zaistnieć jako Prometeusz-gazownik i wniosłem do domu ogień dający światło:

Jak wakacje, to wakacje. Dla królików też:

Co prawda została już tylko dziesiątka małych, ale jak to mawiał Sid - przetrwają najsilniejsi.

Dzieciakom najwięcej frajdy daje staw. Nawet chyba więcej niż komputery...

No oczywiście zajęcia z koniowatymi też, ale one są reglamentowane - oń też człowiek i zamęczyć go nie można;)

Za to wieczorem można w ramach odtwórstwa historycznego, po uprzedniej wizycie u Jagdpanzer'a, nawiązać do historii czterech pancernych i...

... no właśnie, i Gamonia. On jest najbardziej przymilasty z całej bandy szwendających się przy domu dziamdziaków

Pogoda na razie obiecująca, prasa wyregulowana, dwa hektary czekają. Jadę zobaczyć czy można te fakty jakoś połączyć...

07:16, scibor1
Link Komentarze (1) »
środa, 25 lipca 2012

Pojechałem wczoraj rano zatankować. Już po pięciu kilometrach złapałem gumę. Prawie godzinę straciłem na zmianę. Jasny sygnał, żeby wrócić do domu, otworzyć piwo i przeczekać ten dzień. No ale ja twardy jestem. Pojechałem, zatankowałem i... odstałem sześć godzin w kolejce do przejścia w idealnej na sianokosy pogodzie. Wróciłem koło trzynastej, pojechałem zrobić wałki. A potem od razu przyczepę i prasę. Rąk do pracy dość, bo oprócz trzech "własnych" pomocników dojechało popołudniu jeszcze trzech. Upał nieco zelżał, zagrożenie deszczem zerowe, siano suche jak przysłowiowy pieprz. Idealne warunki żeby... prasa przestała wiązać. Udało się zebrać jedną przyczepę, potem nawet już co piąta kostka nie była związana. Oczywiście to moja wina, bo sołtysowi padła prasa więc mu na trzy godziny pożyczyłem, bo uważałem że tak trzeba. No i mam nauczkę. Pojechałem po niego, żeby fachowym okiem spojrzał. I spojrzał, ale chyba tym niewidzącym. Bo skończyło się na zerwaniu ostatniego bezpiecznika. No to zostało jechać po prośbie. Pojechałem po Masaja. Nie pasowało mu, ale że mi wisiał przysługę, to zostawił to co robił i przyjechał. Zrobił może pięć kostek i zablokowało mu prasę. Jak doszliśmy do tego co to, to już było ciemno. We wsi zostały jeszcze chyba dwie działające prasy. Strach jechać po prośbie... No nic, dziś też jest dzień i zobaczymy co on przyniesie. Na razie znaków niet.

07:44, scibor1
Link Komentarze (2) »
sobota, 21 lipca 2012

Pojechałem po dzieciaki 15go lipca. W płońskim KFC zacząłem się rozglądać za noclegiem i los pokierował mnie do Śmietanów. A że postanowiłem mu się nie sprzeciwiać...

Śmietanowie w kilku słowach złożyli mi propozycję, której również nie było sensu się sprzeciwiać. Przemyślałem ją gruntownie, zaproponowałem pewne modyfikacje przystosowujące ją do moich możliwości i...

Przywiozłem dzieciaki. A potem urwałem się z młodą na misję, pod przykrywką wagarów. Misja zaczęła się w środę o 9tej i z przygodami trwała do 4tej rano w czwartek. Zakończona pełnym sukcesem. 

Starship Windstar na orbicie parkingowej:

Nie ma się co rozpisywać, tym trzeba się przelecieć;) Wrażenia jak z Enterprise;)))

06:33, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Analiza stanu stada skłoniła mnie do pozbycia się Wytrzeszcza:

Zwierzak ma świetne papiery, lichą posturę, dramatyczną przeszłość i u mnie marne widoki na przyszłość. Dlatego pożegnałem ją bez żalu, trafi do typowo mlecznej obory. Bez gwarancji, że jest zacielona, ale tu akurat wyrzutów sumienia nie mam, bo nabywca postąpił ze mną po litewsku, czym utwierdził mnie w niechęci to tego narodu. No ale jak ktoś przyjeżdża z odliczoną kasą, w której brakuje pięciu dych, to niech... nieważne.

Stan bydła na dziś to 20szt. 

06:13, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Udało mi się nabyć od listonosza drzwi. Całkiem przyzwoite z resztą. Postanowiłem odtworzyć scenerię z Nagiej broni i zamontowaliśmy je tak na środku pomieszczenia zwanego "piecowym"...

I z drugiej strony:

Długo się nie cieszyłem możliwością przechodzenia drzwiami lub obok drzwi. Pociągnęliśmy ściankę, dzieląc "piecowy" na kotłownię właściwą i pokój Osadźcy:

Czego to człowiek nie wymyśli jak na zewnątrz leje...

Szereg zmian w domostwie został zapoczątkowany sprzedażą byśków i napływem jakiejś tam gotówki. Czarnego ciągnika co prawda nie kupiłem, ale zawsze chciałem mieć takie coś:

Właśnie po to, by wyprać nią;)))

A że przydało by się ogarnąć kosmiczny pył panujący w domu między innymi po postawieniu izolatki dla Osadźcy, zainwestowaliśmy w podstawową wersję protoplasty R2D2:

Podstawową, bez światełek, ćwierkadełek, filtrów wodnych, cyklotronów i innych pierdół wyglądających dobrze jedynie na papierze. Ten prymityw potrafi jedynie dobrze ciągnąć, i to tak, że łzy lecą...

06:03, scibor1
Link Dodaj komentarz »

Chwilę mnie nie było. Za sprawą szalejącego w okolicy Peruna. Normalnie można się było poczuć jak na Mare Imbrium. A pewnego dnia  raczył zawitać na nasze podwórko. Głośno i efektywnie zapukał w elektryzator pastucha, roznosząc go po parapecie:

Stojący w pobliżu router, mimo że wyłączony, również oberwał, skutecznie odcinając mnie od internetu na czas jakiś. Dopiero wczoraj udało mi się dostać urządzenie łączące kompa z siecią w której niewolniczo tkwimy, więc mogę nadrobić zaległości;)

05:45, scibor1
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lipca 2012

Zaczęło się od nietypowego, żałosnego muczenia. Właściwie stękania. Idiopatyczne ostre wzdęcie. Poszło szybko. Sonda, trokar, konsultacja z weterynarzem i grobowe "ratujcie co się da". Nóż i w gardło.

Potem na taczkę, do obory i wstępna rozbiórka z sekcją...

Przejrzałem praktycznie cały ppok ale nic nie znalazłem. Spodziewałem się jabłka lub osy, ale albo przeoczyłem, albo przyczyną było coś zupełnie innego.

Pięć elementów plus miska drobnicy tuż po północy wylądowały w piwnicy.

Następnego dnia od rana zabawa w masarza. Nie mylić z masażystą, bo mi nie do śmiechu. Pierwszy raz rozbierałem tuszę, bynajmniej nie fachowo. Całe życie się człowiek uczy. Udało się uzyskać kilkadziesiąt (?) kilo cielęciny.

No i dobrze. Dzieciaki zaraz na wakacje przyjeżdżają.

Żadnych sentymentów. Żadnych jeńców.

07:46, scibor1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 lipca 2012

I zstąpił Daimon Frey między ludzi i bydło...

i kres położył osiej rodzinie...

A potem zdział zbroję i zasłużone piwo otworzył.

Jest teraz na gumnie bezpieczniej.

22:20, scibor1
Link Komentarze (1) »
piątek, 06 lipca 2012

Zanim udałem się do kolejnego banku żebrać o kasę na przetrwanie do wypłaty, która pewnie będzie w lutym, spróbowałem coś sprzedać. No bo i z żarciem krucho, i z ogrodzeniami pastwisk... Padło na Orka i trzech byśków. Klient był dość zdecydowany i kawałek świata przejechał, co nie zmieniło faktu, że twardym negocjatorem był. I urwał z wywoławczej siedem stów, ale nadal było to 400 powyżej mojego minimum. Podstawowa zasada w handlu bydłem: klient najpierw płaci, a potem ładuje "swoje" byki na kaczkę. Albo innego Mercedesa;)...

Było wysoko i wesoło, bo Ork dał popis złego wychowania. Niemniej jednak po blisko godzinnym rodeo udało się zapakować wesołą czwórkę na samochód i odetchnąć z ulgą. Znaczy się pojechać pozbierać Topole do końca. Tym razem Perun łaskawie pozwolił zakończyć sianokosy w tym regionie i zaczęło padać na ostatnie 5 kostek.

Potem zabrałem się za przygotowanie beemki na jutrzejszy kurs, ale przyjechali klienci na Wytrzeszcza. No bo Wytrzeszcz jest delikatny i mleczny, wykończy się na tym moim mięsnym padole. Teoretycznie się dogadaliśmy na poziomie -600 +900 i w przyszłym tygodniu mają ją zabrać.

Zacząłem racjonalnie sprzedawać bydło...

23:24, scibor1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2