RSS
niedziela, 27 września 2015

Przyjechał TIR ze wschodu. Bliskiego inaczej. Przywiózł nam nowego domownika, Jurija:

Nie jest do końca czarny, ale zawsze można go podciągnąć, po pewnych modyfikacjach, pod polski hymn mechanizacji rolnictwa: https://www.youtube.com/watch?v=TqQHWRsGJCg :)

Cóż, jednak może ta wersja przypadnie bardziej do gustu: https://www.youtube.com/watch?v=TqQHWRsGJCg ;)))

 No dobra, na razie się oswajamy/uczymy siebie nawzajem. Znaczy - docieramy. Pokazałem Jurijowi czekający go areał...

...a on skomentował: "Spojrzałem na pole - wszystko zaore...";D

No cóż, jego imiennik-protoplasta też sobie nieźle w polu poczynał: 

https://www.youtube.com/watch?v=9K5vyIMnRo8

I też o bandurki chodziło;)

09:13, scibor1
Link Komentarze (7) »

Wykopki to proces, który trwa. Zaczął się od wykopania nowych kotowatych:

Wykopałem łącznie 5+4 maluchów, z których do dziś zostało na pewno (1+3)+x-2. No bo część trzeba było zakopać z powrotem. Wracając do wykopków, tym razem ziemniaczanych. Pomysł kopania ręcznego upadł zaraz po zakupie kopaczki:

Jak każda maszyna, kopaczka wykazuje chęć pracy tylko w warunkach bliskich ideału, więc żeby się nie zapychała, trzeba te ziemniaki przed wykopaniem skosić. Jakkolwiek to idiotycznie brzmi. Kosiarka zaprotestowała stwierdzeniem, że nie do tego ją stworzono i postanowiła strzelić focha:

Foch fochem, liczna ekipa ochotników nie grymasiła i dzielnie się sprawiła, za co im serdecznie dziękujemy:)

Wymknąłem się by za plon podziękować również komu innemu...

A co do samego wykopków, to tylko ziemniaki dały dupy i był ich cały h...

No ale ekologia już tak działa.

Jeszcze trochę tych ziemniaków trzeba wykopać, ale to już na luzie... Przyjdzie czas i na to.

08:31, scibor1
Link Komentarze (7) »
niedziela, 06 września 2015

 

No właśnie. Wakacje się skończyły. Choć dla mnie to różnica niewielka. W międzyczasie zaszedł jakiś tam postęp na dachu - pojawiła się kukułka na sroki:

 Skoro jest alfa, powinna być też omega: zabrałem się za porządkowanie piwnicy:

 Głównie z myślą o zimowaniu ziemniaków. Co prawda przewidywany zbiór został przeszacowany, ale coś tam trzeba będzie upchnąć...

 Wzięliśmy partię testową do stolicy, przy okazji odbywającej się tam charytatywnej imprezy rodzinnej:

 Droga długa lecz do zniesienia, natomiast wjechanie do Warszawki na głębokość pierwszego KFC i powrót - bezcenne;)) Brawo ja;)

Pojawili się ponownie panowie w odzieniu o barwie rozjechanej żaby. Ponownie z haraczem i tym razem ustaliliśmy też stopień pokrewieństwa. Przy okazji zacieśniania więzów flaszką doradzili, jak oprawiać kaczki. Kompresorem...

 Dla owiec ta wiadomość była albo nie do zniesienia, albo postanowiły się schować przed falą uchodźców. Najlepiej w wiadrze...

 Koniec wakacji dziwnie jakoś zbiegł się z początkiem roku szkolnego. Najmłodsza poszła siać terror w przedszkolu:

 O dziwo na razie jest dobrze. Ani ona nie przejawia niechęci, ani pani przedszkolanka nie ucieka z krzykiem na jej widok.

Natomiast dachowcy powoli przygotowują się do ewakuacji:

 Ponieważ wychodzi na to, że przekroczyliśmy budżet, skorzystałem z wczorajszych zawodów żeby potrenować element negocjacyjny:

Planuję zapłacić im zgodnie z umową, a ewentualne niezadowolenie uśmierzyć strzałami.

Wydarzyło się jeszcze kilka drobiazgów na razie niegodnych wzmianki, bo przez okno widzę krowiszony w miejscu niedozwolonym, więc muszę iść przypomnieć im zasady.

07:25, scibor1
Link Komentarze (3) »